Liga: Extraliga

Extraliga

Proflex/Agnes/Agrokompleks/Roplast vs Gresta/Espack/Sadowska

Proflex/Agnes/Agrokompleks/Roplast – Gresta/Espack/Sadowska 3:3 (2:0)

Bramki:

Proflex: Papierowski 2, Podolski 1

Gresta: Kaczkowski 3

Żółta kartka: Słaby (Gresta)

Szał kart:

Gresta: Kaczkowski, Kocieniewski, Słaby

Proflex: Papierowski, Rogóż, Podolski

MVP: Piotr Kaczkowski (Gresta)

Obie drużyny utrzymały status niepokonanych, choć obie były bliskie w tym meczu wygranej. Zdecydowanie lepiej mecz rozpoczął Proflex, który już w 3’ minucie zdobył gola. Piłkę stracił Paweł Słaby, a sytuację sam na sam wykorzystał Piotr Papierowski. W 7’ minucie po szybkiej kontrze było już 2:0 dla Proflexu, a bramkę strzelił Patryk Podolski. Spore znaczenie dla przebiegu spotkania miała sytuacja w końcówce pierwszej połowy, gdy kontuzji doznał bramkarz Proflexu, Bogdan Ivanchenko. Na minutę przed końcem pierwszej połowy, nie był już w stanie kontynuować gry, a jego miejsce między słupkami zajął Patryk Podolski. To zmotywowało graczy Gresty do huraganowych ataków w drugiej połowie meczu. Między szóstą, a trzynastą minutą Piotr Kaczkowski w pojedynkę skompletował hat-tricka, udowadniając, że jest w wybitnej formie. Proflex chcąc ratować wynik musiał zaryzykować i Podolski popędził na połowę rywala zostawiając pustą bramkę. Poskutkowało to golem doświadczonego Piotra Papierowskiego, zdobytym na 48 sekund przed końcem meczu. Obie drużyny więc sprawiedliwie podzieliły się punktami, pozostając nadal niepokonanymi w Extralidze.

GMD/Ecopol/Aut-Mor vs Encanto/Gęsia Szyja

GMD Plus/Eco-Pol/Aut-Mor – Encanto/Karczma Gęsia Szyja 9:2 (1:1)

Bramki:

GMD: Krukowski 4, Urbański 2, Wietrzykowski 2, Grobelniak 1

Encanto: Elwartowski 2

Żółte kartki: Piotrowski (GMD), Paprocki (Encanto)

Szał kart:

GMD: Krukowski, Urbański, Wietrzykowski

Encanto: Elwartowski, Kawka, Tutak

MVP: Jakub Krukowski (GMD)

Pierwsza połowa nie zapowiadała tak efektownego zwycięstwa GMD. Wynik otworzył dla Encanto Bartosz Elwartowski, przy czym było sporo kontrowersji, czy piłka faktycznie przekroczyła linię bramkową. Wyrównującego gola dla GMD zdobył Adam Grobelniak po dobrym przechwycie piłki przez Michała Glazika. W drugiej połowie mieliśmy już istny koncert gry w wykonaniu GMD, a w szczególności Jakuba Krukowskiego. W ciągu zaledwie czterech minut po golach Krukowskiego, Wietrzykowskiego i Urbańskiego GMD wyszło na wysokie prowadzenie 4:1. Nie bez winy była tu również postawa w bramce Encanto Kacpra Mazerskiego, który z konieczności musiał pełnić rolę bramkarza. Gracze GMD zwietrzyli swoją szansę i nadal mocno atakowali. Na 5:1 podwyższył Wietrzykowski, a trzy kolejne gole z rzędu zdobył bohater meczu Jakub Krukowski. Encanto zdołało odpowiedzieć tylko drugim golem Elwartowskiego, ale jeszcze jedną bramkę dla GMD dołożył również świetnie tego dnia spisujący się Urbański. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 9:2, choć gracze GMD śmiało mogli zaaplikować rywalom „dwucyfrówkę”.

Gresta/Espack/Sadowska vs Raf-Mix & Partnerzy

Gresta/Espack/Sadowska – Rafmix & Partnerzy 6:3 (3:3)

Bramki:

Gresta – Szpankiewicz 3, Kaczkowski 2, Wiśniewski 1

Rafmix – Dudzik 1, Hapka 1, Wanat 1

Karty:

Gresta – Szpankiewicz 5, Kaczkowski 3, Komur 1

Rafmix – Domański 5, Hapka 3, Wanat 1

MVP – Szpankiewicz (Gresta/Espack/Sadowska)

Mecz gigantów, powtórka z finałów, czy nawet przedwczesny finał. Różnie mówiono przed tym spotkaniem o rywalizacji tych drużyn. Idealnie w spotkanie wszedł Rafmix, który po bramce Hapki i asyście świeżo dopisanego Domańskiego objął prowadzenie. Na odpowiedź mistrza nie trzeba było wiele czekać. Świetnie dysponowany w tym sezonie Piotr Kaczkowski dał wyrównanie Greście. Na bramkę Kmiecika co chwila sunęły nowe ataki, które najczęściej wykańczali Kaczkowski ze Szpankiewiczem. Kiedy na 3:1 podwyższył Kaczkowski, Rafmix musiał już coś pozmieniać w swojej grze. Bramki Dudzika i Wanata dały do przerwy wynik 3:3, który zwiastował jeszcze większe emocje na drugą część gry. Każdy szukał sposobu, aby pokonać golkipera drużyny przeciwnej. Szybciej udało się to mistrzowi województwa Kujawsko-Pomorskiego w Futsalu za sprawą pięknej bramki Dawida Szpankiewicza. Rafmix wycofał bramkarza, co finalnie przyniosło tylko stratę dwóch kolejnych bramek. Rafmix ma teraz tydzień na znalezienie przyczyny swojej słabej gry, bo jak na razie bliżej jest im do spadku z Extraligi niż do odbioru tytułu mistrzowskiego Greście.

Proflex/Agnes/Agrokompleks/Roplast vs Radbox/Ewamar/Kręgielnia

Proflex/Agnes/Agrokompleks/Roplast – Radbox/Ewamar/Kręgielnia 8:6 (4:1)

Bramki:

Proflex – Gaca 3, Rogóż 3, Górski 2

Radbox – Mik 2, Janus 1, Piskorski 1, Reise 1, Mądrzejewski 1

Karty:

Proflex – Gaca 5, Rogóż 3, Górski 1

Radbox – Mądrzejewski 5, Katerla 3, Mik 1

MVP – Gaca (Proflex/Agnes/Agrokompleks/Roplast)

Od pierwszych minut lepiej w spotkanie wszedł zespół Michała Pamulaka, który do przerwy nie pozostawiał złudzeń prowadząc 4:1. Bardzo dobrze spisywał się Marcin Gaca, który był aktywny przede wszystkim pod bramką Fabiszewskiego. Radbox zaczął bardzo podobnie jak mecz z Orłami, koniec jednak nie był już tak okazały. Kiedy na 8:2 w 9 minucie drugiej połowy wynik podwyższył Tomasz Rogóż, można było się spodziewać nawet wyniku dwucyfrowego. Wtedy jednak bliźniacze zachowanie jak we wspomnianym meczu z Orłami w postaci wycofania bramkarza i grę z plastronem Mądrzejewskiego zastosował Radbox. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Radbox umiejętnie wchodził w defensywę Proflexu czego efektem były cztery bramki. Na kolejne trafienia zabrakło już jednak czasu i Proflex dalej pozostaje w tym sezonie bez porażki. Radbox z kolei odniósł pierwszą porażkę w sezonie.

GMD/Ecopol/Aut-Mor vs Świeckie Orły

GMD Plus/Ecopol/Aut-Mor – Świeckie Orły 4:8 (1:4)

Bramki:

GMD – Ejankowski 2, Piotrowski 1, Urbański 1

Orły – Ratkowski 3, Śliwiński 2, Misiaszek 1, Góra 1, Prybiński 1

Karty:

GMD – Urbański 5, Ejankowski 3, Czarnowski 1

Orły – Ratkowski 5, Góra 3, Prybiński 1

MVP – Ratkowski (Świeckie Orły)

Obecna rewelacja Extraligi, GMD Plus/Ecopol/Aut-Mor tym razem nie sprostała swojemu rywalowi. Już od pierwszych minut inicjatywę przejęły Orły. W pierwszym kontakcie z piłką wynik otworzył Misiaszek, wykorzystując dobre podanie od Prybińskiego. Kiedy w 8 minucie sprytnym strzałem wynik podwyższył Śliwiński, mogło się wydawać że będzie to łatwy mecz dla Orłów. Kiedy tuż po wznowieniu drugiej połowy Prybiński pokonał Piotrowskiego podwyższając na 5:1, chyba wszyscy myśleli że jest już praktycznie po meczu. Wtedy to nastąpiło odrodzenie brązowego medalisty. Kiedy to przy grze z wycofanym bramkarzem, właśnie Piotrowski strzelił gola na 4:5 wszyscy mogli sobie przypomnieć wczorajszy mecz Orłów z Radboxem i mieć pewnego rodzaju deja vu. Tym razem jednak Orzełki wyciągnęły wnioski i skuteczniej kontrowały rywali. Mecz sezonu jak narazie rozegrał Ratkowski, który zakończył zawody z dorobkiem 3 bramek i 2 asyst, zgarniając zasłużenie tytuł MVP meczu.

Chełmża Futsal Team vs Olimpia/MG Eco Invest

Chełmża Futsal Team – Olimpia/MG Eco Invest 1:4 (1:1)

Bramki:

Chełmża – Kryger 1

Olimpia – Nowaczek 2, P.Górski 1, Olszewski 1

Czerwona kartka – Dormowicz (Chełmża Futsal Team) – za drugą żółtą

Karty:

Chełmża – Grodzicki 5, Łagodziński R. 3, Dormowicz 1

Olimpia – Majka 5, Nowaczek 3, Bollin 1

\

MVP – Majka (Olimpia/MG Eco Invest)

Spotkanie to rozpoczęło się od trafienia Łukasza Krygera dla Chełmży. W zespole Olimpii zobaczyliśmy po raz pierwszy dopisanych przed meczem nowych- starych graczy tego zespołu – Remigiusza Chojnowskiego oraz Amadeusza Olszewskiego. Grudziądzanie przyzwyczaili już nas wszystkich do tego, że preferują bardzo fizyczny futbol. Z kolei ich rywale, Chełmża zdecydowanie lepiej czuje się w grze technicznej. Jak to często bywa, takie połączenie często kończy się korzystniej dla fizycznej piłki. Powrót „Amka” do StalexLigi dał Olimpii nowe możliwości do gry w ataku. Częsta gra „na ścianę” zdecydowanie pomagała ekipie z Grudziądza. Skuteczne odgrywanie piłek przede wszystkim przez Michała Majkę do kolegów, było kluczem do sukcesu w tym meczu. W samej końcówce nie potrzebnie zagotował się Łukasz Dormowicz, który ujrzał czerwoną kartkę. Dla całego zespołu będzie to spore osłabienie przed kolejnym, poświątecznym meczu w Stalex Extralidze.

Proflex/Agnes/Agrokompleks/Roplast vs Olimpia/MG Eco Invest

Proflex/Agnes/Agrokompleks/Roplast – Olimpia/MG Eco Invest 5:2 (3:1)

Bramki:

Proflex: Stankiewicz 2, Papierowski 2, Rogóż 1

Olimpia: Majka 2

Żółte kartki: Podolski (Proflex), P. Górski (Olimpia)

Szał kart:

Proflex: Stankiewicz, Papierowski, Rogóż

Olimpia: Majka, P. Górski, Bollin

MVP: Patryk Stankiewicz (Proflex)

Do składu Olimpii wrócili Majka, Chodyna i Chojnowski, co od razu wpłynęło na jakość gry, choć trzeba przyznać, że Proflex miał przez większość meczu to spotkanie pod kontrolą. Na bramki przyszło jednak trochę poczekać, bo gola na 1:0 Rogóż zdobył dopiero w 9’ minucie, a dwie minuty później na 2:0 podwyższył Papierowski. Olimpia odpowiedziała golem Majki, ale jeszcze przed przerwą na 3:1 podwyższył po indywidualnej akcji Stankiewicz. Już w 2’ minucie drugiej połowy gola kontaktowego dla Olimpii zdobył Michał Majka i taki wynik utrzymywał się aż do 11’ minuty, dając cały czas nadzieję Olimpii na korzystny wynik. Kolegów z byłej drużyny pogrążył jednak Patryk Stankiewicz, strzelając bramkę na 4:2. Olimpia szybko wycofała bramkarza, ale po kilku sekundach Chodyna, grający jako wycofany golkiper stracił piłkę i do pustej bramki na 5:2 trafił Piotr Papierowski. To praktycznie rozstrzygnęło mecz. W końcówce Olimpia walczyła jeszcze z wycofanym bramkarzem o podbudowanie dorobku bramkowego, ale nie zdołała już pokonać golkipera Proflexu, choć kilka sytuacji grudziądzanie jeszcze sobie stworzyli.

 

Świeckie Orły vs Radbox/Ewamar/Kręgielnia

Świeckie Orły – Radbox/Ewamar/Kręgielnia 6:7 (4:1)

Bramki:

Orły: J. Ratkowski 4, Jarantowicz 1, Kotala 1(z karnego)

Radbox: Reise 2, Janus 2, Katerla 1, Zagórski 1, Mądrzejewski 1

Żółte kartki: Mik, Makowski, Mądrzejewski (Radbox), Góra, Jarantowicz, Siuda, Kotala (Świeckie Orły)

Szał kart:

Świeckie Orły: J.Ratkowski , Góra, Jarantowicz

Radbox: Janus, Mądrzejewski, Reise

MVP: Marcin Janus (Radbox/Ewamar/Kręgielnia)

To był z pewnością najlepszy mecz jak dotąd w tym sezonie. Pierwsza połowa miała dość dziwny przebieg. Zdecydowanie więcej akcji i strzałów oddawali gracze Radboxa, ale po siedmiu minutach i rewelacyjnych kontrach Orłów, przegrywali już 0:3! Orzełki były piekielnie groźne w kontratakach, a gole zdobywali Jarantowicz i dwukrotnie Ratkowski. Gracze Radboxa byli wyraźnie w szoku, ale nadal starali się konstruować akcje, choć świetnie bronił Wietrzykowski, któremu również sprzyjało szczęście. W końcu, dopiero w 10’ minucie pierwszą bramkę dla Radboxa zdobył Marcin Janus. Gdy wydawało się, że Radbox zacznie odrabiać straty, bo niemal zamknął Orły w ich polu karnym, to ekipa Roberta Góry przetrzymała napór i ponownie wyprowadziła piekielną kontrę po której gola na 4:1 zdobył Jakub Ratkowski. Na początku drugiej połowy Radbox miał drobny przestój, ale Marcin Janus w 7’ minucie zdołał strzelić na 2:4. W 11’ minucie gola kontaktowego zdobył Paweł Mądrzejewski i zrobiło się bardzo nerwowo. Sędziowie pokazali aż 7 żółtych kartek. Gdy ponownie Radbox bliski był zdobycia gola, dającego remis, Orły wytrzymały presję i znów odskoczyły na dwa gole różnicy po trafieniu Ratkowskiego. Po chwili obie drużyny zdobyły po jednej bramce i na tablicy widniał wynik 6:4 dla Świeckich Orłów na niespełna trzy minuty przed końcem meczu. Można było pomyśleć, że tego Radbox już nie odrobi. Tymczasem sztab szkoleniowy poprosił o czas i postanowił zaryzykować grę z wycofanym bramkarzem w postaci Mądrzejewskiego. Jak się potem okazało, było to kapitalne posunięcie, a Radbox pokazał jak powinno się grać z wycofanym bramkarzem, robiąc to chyba najlepiej w całej historii ligi. Gdy Mądrzejewski wziął się za rozegranie, pełniąc rolę wycofanego bramkarza, piłka dwukrotnie trafiła pod nogi Adama Reise, a ten dwukrotnie zachował zimną krew i doprowadził do remisu 6:6! Radbox widząc, że dobrze układa się gra w takim wariancie, postanowił ryzykować do końca i grać o pełną pulę. Opłaciło się to, ponieważ Daniel Katerla po koronkowej akcji na minutę i sześć sekund przed końcem zdobył zwycięską bramkę dla Radboxa. Gracze Świeckich Orłów stanęli jak wryci i byli bezradni przy świetne ułożonej grze na hokejowy zamek w wykonaniu Radboxa. Tym samym Radbox ze stanu 4:6 wygrał mecz, zdobywając 3 gole w niespełna dwie minuty grając z wycofanym bramkarzem. Sztab szkoleniowy spisał się więc rewelacyjnie, ale cichymi bohaterami meczu okazali się Mądrzejewski i Reise, którzy w decydujących momentach zachowali zimną krew.

Raf-Mix & Partnerzy vs Encanto/Gęsia Szyja

Raf-Mix i Partnerzy – Encanto Salon Wnętrz/Karczma Gęsia Szyja 5:5 (2:1)

Bramki:

Raf-Mix: Wanat 2, Sieradzki , Kończalski 1, Hapka 1

Encanto: Elwartowski 2, Kawka 2, Paprocki 1,

Żółta kartka: Elwartowski (Encanto)

Szał kart:

Encanto: Elwartowski, Kawka, Mazerski

Raf-Mix: Hapka, Wanat, Sieradzki

MVP: Bartosz Elwartowski (Encanto)

 

Mało kto mógłby się spodziewać, że taką parę będą stanowić drużyny zamykające tabelę, które przed tym meczem nie miały na koncie punktu. Obie zagrały bardzo dobre spotkanie, które do końca oglądało się ze sporym zaciekawieniem. Znacznie lepiej w mecz wszedł Raf-Mix, który objął prowadzenie po golu Wanata. Po kilku minutach ładnym strzałem z rzutu wolnego popisał się jednak Kawka, doprowadzając do remisu. Jeszcze przed przerwą  Raf-Mix ponownie wyszedł na prowadzenie po golu Sieradzkiego. Na początku drugiej połowy piękną akcją popisał się Jakub Hapka, który ograł dwóch obrońców i trafił na 3:1. Wydawało się, że Raf-Mix ma już ten mecz pod kontrolą, zwłaszcza, że świetnie do tej pory bronił Kmiecik, który w pierwszej połowie zatrzymał strzały i dobitki Elwartowskiego i Kawki. Tymczasem między piątą, a dziesiątą minutą, Raf-Mix dał sobie strzelić 3 gole z rzędu i ze stanu 3:1, zrobiło się nagle 4:3 dla Encanto! Do siatki trafiali Kawka i dwukrotnie Elwartowski, a więc dawni zawodnicy Raf-Mix’a. Bardzo szybko na te gole świetnym strzałem po wycofaniu z rzutu rożnego odpowiedział Marcin Wanat i zrobił się remis 4:4. W 11’ minucie świetną akcją popisał się Daniel Paprocki i Encanto prowadziło 5:4. Do remisu po nieco ponad minucie doprowadził Kończalski. W końcówce bliżsi zdobycia gola byli gracze Raf-Mix’u, ale wynik nie uległ już zmianie i drużyny podzieliły się punktami, przez co nadal będą zamykać extraligową tabelę.

 

Chełmża Futsal Team vs Gresta/Espack/Sadowska

Chełmża Futsal Team – Gresta/Espack/Sadowska 2:4 (0:1)

Bramki:

Chełmża: Dormowicz 1, Łagodziński 1

Gresta: Kaczkowski 1, Kocieniewski 1, Wiśniewski 1, Szpankiewicz 1 (z przedłużonego karnego)

Żółte kartki: Kwiatkowski, Brandt, Piskorski, Dormowicz (Chełmża), Ernest, Wiśniewski (Gresta)

Szał kart:

Gresta: Szpankiewicz, Kaczkowski, Kocieniewski

Chełmża: Dormowicz, Łagodziński, Brandt

MVP: Dawid Szpankiewicz (Gresta)

Jak dotąd był to najtrudniejszy mecz dla obrońców tytułu. W pierwszej połowie mimo sporej przewagi optycznej, Gresta prowadziła tylko 1:0 po golu w 4’ minucie niezawodnego Kaczkowskiego. Przewaga optyczna Gresty była spora, ale mistrz raził nieskutecznością. Gracze Chełmży z kolei nie mieli pomysłu na przeforsowanie obrony Gresty w której prym wiedli Kocieniewski i Słaby. W pierwszym kwadransie najlepszą okazję dla Chełmży miał Łukasz Brandt, ale jego strzał wybronił Semrau. W drugiej połowie dość szybko bramkę na 2:0 zdobył Szymon Kocieniewski, któremu pomógł nieco rykoszet. Chełmża ruszyła do bardziej zdecydowanych ataków, ale najbliższy pokonania Semraua był…Dominik Kwiatkowski, bramkarz Chełmży, który wybijając piłkę spod własnej bramki omal nie zaskoczył Semraua. Ten jednak skapitulował w końcu po uderzeniu Łukasza Dormowicza dokładnie po 9 minutach i 51 sekundach drugiej połowy. Oznacza to, że popularny „Semryk” wyśrubował niebotyczny rekord 84 minut i 51 sekund w Stalex Lidze bez utraty gola! Doprawdy ciężko będzie komukolwiek powtórzyć ten wynik. Gresta odpowiedziała szybko golem Tomasza Wiśniewskiego na 3:1, ale równie szybko Chełmża poszła za ciosem i za sprawą Radosława Łagodzińskiego znów złapała kontakt, tym razem przy stanie 2:3. Mecz się zaostrzył w końcówce. Sędziowie pokazali w sumie aż 6 żółtych kartek, w tym cztery dla Chełmży. W końcówce w niegroźnej sytuacji pod bramką rywala zupełnie bez sensu faulował Brandt. Do piłki z przedłużonego karnego podszedł najlepszy strzelec w tym elemencie gry w poprzednim sezonie w ekipie Gresty – Dawid Szpankiewicz i pewnym strzałem pokonał Kwiatkowskiego, ustalając wynik meczu na 4:2 dla Gresty. Nie mniej jednak drużynie z Chełmży należą się spore słowa uznania za stoczenie wyrównanego pojedynku z obrońcą tytułu.

Encanto/Gęsia Szyja vs Gresta/Espack/Sadowska

Encanto Salon Wnętrz/Karczma Gęsia Szyja – Gresta/Espack/Sadowska 0:14 (0:4)

Bramki:

Gresta: Kaczkowski 5, Komur 3, Kolmajer 2, Ernest 2, Czerwiński 1, Szpankiewicz 1

Zerko: Daniel Semrau (Gresta) – 8 strzałów obronionych

Szał kart:

Gresta: Kaczkowski, Komur, Semrau

Encanto: Kawka, Kulczewski, Elwartowski

MVP: Piotr Kaczkowski (Gresta)

Gresta jest z niesamowitym gazie. Zwycięstwo nad Olimpią jak się okazuje nie było wcale dziełem przypadku. Aktualny mistrz już w pierwszej połowie rywalizacji z torunianami rozstrzygnął losy meczu, ale to co zrobił w drugiej na długo zapadnie graczom Encanto w pamięci. Do przerwy dwa gole Kaczkowskiego oraz trafienia Komura i Szpankiewicza pozwoliły Greście prowadzić pewnie 4:0. W drugiej części gra torunian całkowicie jednak się posypała. Momentami tak doświadczeni zawodnicy w Stalex Lidze, jak Kulczewski, Kawka i Elwartowski, byli wręcz bezradni i ze spuszczonymi głowami schodzili na ławki zmian. Gresta grała natomiast prawdziwy koncert. Piotr Kaczkowski zanotował 9 punktów do klasyfikacji kanadyjskiej, zdobywając 5 goli i 4 asysty. „Kaczek” doskonale znów współpracował z Komurem, Momentami wydawało się, że zawodnicy Gresty sami sobie wybierają przy akcjach w ataku, kto ma asystować, a kto strzelać. Torunianie wściekle walczyli o honorowego gola, ale Daniel Semrau zdobył drugie „zerko” z rzędu i pozostaje niepokonany w tym sezonie w Stalex Lidze przez godzinę czystej gry!!! To niesamowite osiągnięcie, które pewnie ciężko będzie komukolwiek powtórzyć. Dla Encanto była to trzecia porażka w trzecim meczu. Torunianie więc fatalnie rozpoczęli swój debiutancki sezon w naszych rozgrywkach.